niedziela, 25 maja 2014

Peptydy, nowa alternatywa piękna


                         


Coraz częściej słyszymy o peptydach. Tak jak ogromny szał był na kosmetyki kolagenowe.


            1.  Co i jak? Czyli rodzaje peptydów:

2.     Czym są peptydy?


3.    Jak działają ?


A teraz mój ulubieniec z działu peptydów produkt firmy WellU z serii Larens:

Serum peptydowe do ciała, paznokci i włosów



Produkt ma 250 ml i akurat mi starcza na około 2 miesiące przy dość częstym używaniu. Jest w postaci mgiełki rozpylanej w moim przypadku na twarz i włosy. Jak pisałam w poprzednim poście moje paznokcie nie potrzebują już innych wspomagaczy dlatego mgiełkę wykluczam z pielęgnacji dłoni. Jest to również świetna alternatywa dla wszelkiego rodzaju produktów schładzających w lato, albo substancji na wypryski. Swoje cudowne działanie zawdzięcza peptydom. 

                • Gdzie kupić?



Sklad:


Ja osobiście składowi nie mam do zarzucenia nic. Kosmetyk jest naturalny.

Przejdźmy do działania :

 Serum psikane na włosy otula je i sprawia, że stają się lejące, miękkie w dotyku, odżywione i zdrowsze.
 Gdybym miała wymieniać ile produktów używałam aby osiągnąć taki efekt na włosach nie starczyło by miejsca na blogu.
 Stosując Serum nie mam potrzeby myjąc włosy używać jakiejkolwiek innej odżywki, gdzie moje włosy wcześniej bez odżywki były nie do rozczesania. Wyglądały żałośnie wręcz, pusząc się, nie układając i wyglądając niczym siano. W dotyku bez odżywki były niczym peruka, jak to stwierdził niejednokrotnie mój kochany kuzyn. 

Moje włosy były wielokrotnie farbowane, jednakże najgorszą torturą pomijając prostownicę było oczywiście rozjaśnianie. Owszem dzięki temu uzyskałam satysfakcjonujący mnie kolor, jednakże włosy stały się przesuszone. Dzięki serum i wielu innym kosmetykom wróciły do normy. Moja droga ich naprawiania jeszcze się nie skończyła jednakże to nieporównywalne jak wyglądały z samego początku. 

Z serum jestem zadowolona również dzięki temu co zrobiła na mojej twarzy. Nawilżona, bardziej gładka i mniej problematyczna skóra. Jako, że mam 19 lat również miałam styczność z pryszczami i cerą dorastającą. Serum bezapelacyjnie ma zbawienne w czynach skutki. Poleciła bym je również osobom z bliznami. 

Tylko pamiętajmy, że żaden kosmetyk, czy farmaceutyk nie działa jak czarodziejska różdżka i nie usunie naszych problemów w parę sekund. 

Na koniec chciałabym pokazać wam stan moich paznokci na dzień dzisiejszy.


W następnych postach postaram się zaprezentować moje włosy i sposoby w jakie o nie dbam.




Wasza Damessa    



czwartek, 22 maja 2014

Gdybym mogła mieć piękniejsze paznokcie, kupiła bym Eveline.




Moi drodzy długo zajęło mi przekonanie się do tego posta, jednakże nareszcie nadszedł jego czas. Zapewne znacie odżywkę od Eveline Cosmetics. Ja wybrałam opcję diamentową. Używałam również tej 8w1, która jednak nie była tak spektakularna. Powiedziała bym, że każda ich odżywka działała dosyć dobrze na moje paznokcie, jednakże dzisiaj o moim numerze 1. 

Łącznie zużyłam już ich dwa opakowania. Odżywka jest konsystencji podobnej do lakieru. Ma lekko mleczny kolor i bardzo widoczny połysk już przy malowaniu, który nie znika po wyschnięciu.

Może teraz o cenie. Kupowałam ją w każdej drogerii, zaczynając od Rossmana na Naturze kończąc, w niektórych mniejszych drogeriach również widziałam, że jest dostępna. Za 12 ml płacimy około od 10,30zł do 13zł. Zależy od marży jaką narzuci sobie sklep.

A tutaj efekty mojej już 2,5 miesięcznej kuracji.


Paznokcie są zdrowe i mocne. Nigdy mnie ona nie uczulała, ani nie sprawiała kłopotów, a używałam jej praktycznie codziennie. Z początku miałam straszne problemy z utrzymaniem dłuższych paznokci bo zaraz się rozdwajały, łamały, albo były zbyt miękkie. Po kuracji z Eveline są twardsze, mocniejsze i znacznie szybciej rosną. Ja stosowałam je również pod lakier. Nie dość, że wtedy lepiej się rozprowadza, to i trwałość jest dłuższa.

Mam nadzieję że moja opinia pomogła i jeżeli któraś z Was ma jeszcze problemy z paznokciami, znalazła dla siebie dobrą alternatywę.




 Damessa